Spotkanie z Mirosławem Marciniakiem, niezależnym analitykiem rynków rolnych

Spotkanie z Mirosławem Marciniakiem, niezależnym analitykiem rynków rolnych
16.09.2022
Aktualności

Głównym gościem spotkania, które odbyło się 9 września 2022 r. był Mirosław Marciniak, niezależny analityk rynków rolnych. Gość korzystał w swojej prezentacji zarówno z danych i bilansów USDA, jak i swoich prognoz.

Zaczął od przedstawienia cen pszenicy na giełdach CBOT i MATIF. Na początku 2022 r. notowania wystrzeliły w górę i utrzymywały się długi czas na wysokim poziomie (nawet powyżej 400 EUR). Spadek nastąpił dopiero po żniwach, ale ciągle to jest 100 EUR więcej niż w zeszłym roku.

Nastąpił spadek produkcji pszenicy w Ukrainie (o 13 mln ton), w Indiach (6,5 mln ton), ale zanotowano wzrost w Kanadzie i Rosji w stosunku do poprzedniego sezonu. Najwięksi producenci na rynku pszenicy to Chiny i Indie, ale one nie odgrywały dotychczas znaczącej roli w handlu, a to, co produkowały, konsumowały wewnętrznie. „Jeżeli mówimy o kształtowaniu cen na rynku, to mówimy o największych eksporterach, czyli Stanach, Unii Europejskiej, Rosji, Ukrainie, Argentynie, Australii i Kanadzie” – powiedział Mirosław Marciniak.

Stany Zjednoczone były kiedyś największym graczem na rynku i do 2000 r. odpowiadały za ok. 60% światowego eksportu. Teraz są bardziej zaangażowane w produkcję kukurydzy i soi, zaś w produkcji pszenicy oddały pałeczkę krajom z regionu Morza Czarnego i z Ameryki Południowej.

Indie są drugim największym producentem pszenicy na świecie, ale nie brały udziału w światowym handlu do sezonu 2021/2022, kiedy zanotowały rekordową produkcję i wysokie zapasy. W maju 2022 r. rząd indyjski wprowadził zakaz eksportu. Susza spowodowała też, że Indie zakazały eksportu ryżu. Indie miały pierwotnie zastąpić Ukrainę w eksporcie pszenicy.

W tym sezonie w Rosji produkcja jest na poziomie ok. 90 mln ton, ale spadł eksport. „Wynika to z nałożonych sankcji (trudności bankowe), z tego, że nie wszyscy armatorzy chcą wpływać do rosyjskich portów, że nie wszystkie kraje chcą z Rosją współpracować” – wyjaśniał Mirosław Marciniak.

W Ukrainie produkcja jest na poziomie ok. 19 mln ton, spadła o ponad 13 mln ton w porównaniu z zeszłym sezonem. Towarami eksportowymi w Ukrainie są przede wszystkim kukurydza, rzepak i słonecznik. Pszenica jest konsumowana wewnętrznie. Jest coraz więcej analiz wskazujących na to, że spadnie areał zasiewów w tym roku, więc tej pszenicy będzie dużo mniej. Przed wojną Ukraina eksportowała 5–6 mln ton zbóż i oleistych przez porty w Odessie czy Mikołajowie. Po rozpoczęciu wojny Ukraina zaczęła szukać innych możliwości, stąd import przez Polskę czy Rumunię. W lipcu odblokowano porty (Odessa, Czarnomorsk i Jużne) na 120 dni i stamtąd wychodzi głównie magazynowana tam kukurydza czy pszenica, a głównymi odbiorcami są Turcja, UE i Egipt. Do końca sierpnia porty opuściło 1,5 mln ton zbóż i oleistych (przede wszystkim kukurydzy). Putin zaczyna kwestionować porozumienie z Istambułu (o odblokowaniu portów), bo Ukraina zyskała dostęp do gotówki, a produkty trafiają do Europy. Trzeba też wziąć pod uwagę, że rolnik ukraiński dostaje za swoje plony niewielką cenę, zwłaszcza że ceny transportu kolejowego bardzo wzrosły. „Wszystko wskazuje na to, że przy tych kosztach i cenie nie będą robili zasiewów pod przyszłe zbiory, bo nie ma to ekonomicznego wyjaśnienia – mówił Mirosław Marciniak. – Jest też problem z dostępnością do materiału siewnego, nawozów, paliwa. Jest duża niepewność, jeśli chodzi o Ukrainę”.

W UE nastąpił spadek produkcji w stosunku do ostatniego sezonu. „Będzie też katastrofalny zbiór kukurydzy, więc część pszenicy będzie musiała wejść w receptury paszowe, żeby zastąpić tę kukurydzę” – wyjaśniał dalej Mirosław Marciniak. Oba te czynniki wpłyną na zmniejszenie importu.

Jest wzrost popytu na Bliskim Wschodzie, susza była też w Iranie i Pakistanie. Ostatnio Pakistan boryka się także z powodziami, więc są to nie tylko straty tego, co zasiali, ale też tego, co było w magazynach. Katastrofalne zbiory miało też Maroko. „Z jednej strony mamy mniejszą nadwyżkę wśród tych eksporterów, a z drugiej strony mamy większy popyt wśród tych największych importerów” – stwierdził.

Bilans pokazuje dość duży spadek zarówno produkcji kukurydzy na świecie (o prawie 20 mln ton w tym sezonie), jak i też zapasów końcowych.

W UE zanotowano historycznie małe zbiory kukurydzy. Przede wszystkim jest to mniejsza produkcja na Bałkanach (Rumunia, Bułgaria, Węgry), we Francji, Hiszpanii i na Słowacji – ze względu na susze.

„Ukraińska kukurydza będzie potrzebna Europie, żeby się zbilansować” – oświadczył Mirosław Marciniak.

Jeśli chodzi o Polskę, to zbiory pszenicy powinny być wyższe niż przed rokiem (12,35 mln ton). Największym problemem jest niska zawartość białka. „Zakładam wysoki poziom eksportu, dlatego że pszenica będzie potrzebna” – powiedział Mirosław Marciniak.

W tym sezonie produkcja kukurydzy w Polsce będzie mniejsza i import się zwiększy (nie tylko drogą portową, ale też kolejową i samochodową). „Dużo się mówiło o destabilizacji rynku krajowego przez import kukurydzy z Ukrainy. Do Polski wjechało ponad 1 mln ton kukurydzy. Nie ma statystyk, ile tej kukurydzy zostało w kraju, a ile wyjechało – powiedział Mirosław Marciniak. – Ja zakładam, że 50% z tego, co wjechało, zostało”. Widoczne jest spowolnienie przeładunku, które wynika z odblokowania portów i coraz większych problemów logistycznych na naszej granicy. Nie wiadomo, czy to wypływa z celowych działań, bo są duże problemy na kolei, wydłużają się badania fitosanitarne. „Z punktu widzenia rolników to jest pozytywna informacja, ponieważ nie zalewa nas import, a jest to o tyle niebezpieczne, że to, co by wjeżdżało w dużych ilościach do Polski, trudno byłoby wyeksportować. Dlatego że przepustowość portów maleje, bo priorytetem jest węgiel” – dodał Mirosław Marciniak. Sama przepustowość linii kolejowych jest mniejsza (bocznice są zablokowane węglem).

„Podsumowując rynek zbożowy, bilanse są napięte, zapasy są mniejsze, jest mniejsza nadwyżka wśród największych eksporterów. Dużą niewiadomą jest wciąż Ukraina. (…) Dla mnie najbardziej niepokojący scenariusz, ale wcale nie niemożliwy, jest taki, że te porty na Morzu Czarnym zostaną zbombardowane. Jeżeli Putin stwierdzi, że nie jest w stanie wygrać tej wojny, to będzie chciał pogrążyć Ukrainę gospodarczo” – oświadczył Mirosław Marciniak.

Jeśli chodzi o rynek krajowy, krótkoterminowo – porty mogą stracić na znaczeniu. „Dzisiaj ta cena w portach dla sprzedającego jest mało atrakcyjna, bo w lepszej cenie można sprzedać pszenicę na rynku krajowym – powiedział MM. – Ceny w młynach powyżej 1500 zł są osiągalne, to cena niewiele niższa od tej, którą oferują porty. One nie są w stanie dzisiaj przyciągnąć nowych rynków zbytu. (…) Możemy mieć sytuację jak w zeszłym roku. Porty do końca roku nie były w stanie kreować większego popytu, ale ceny nie spadały w Polsce dlatego, że był popyt wewnętrzny i to utrzymywało ceny na stabilnym poziomie”. Zalecana strategia to sprzedawać partiami i uśredniać cenę.

Jeśli chodzi o oleiste, nastąpił znaczny wzrost produkcji soi (rekordowe zbiory w USA i Brazylii) i rzepaku (Kanada podniosła się po zeszłorocznej suszy, a Ukraina, mimo wojny, zanotowała wzrost produkcji w stosunku do zeszłego sezonu). W Polsce też były rekordowe zbiory głównie ze względu na większą wydajność. Jeśli chodzi o popyt, to nie wiemy, jak będzie wyglądało głosowanie w Sejmie we wrześniu nad nowelizacją ustawy o biopaliwach. „Jeśli z tego wypadnie kilkaset tysięcy ton popytu (…), to przy tym bilansie dzisiaj już mamy znaczący wzrost zapasów. (…) Też częściowo, ponieważ będzie większy import chociażby z Ukrainy. Bilans rzepaku w Polsce jest bardzo komfortowy - powiedział Mirosław Marciniak. – Jestem zwolennikiem teorii: sprzedawać rzepak. Mamy komfortowy bilans światowy, niepewność o popyt na soję, rzepak z Chin, w Polsce mamy zagrożenie ustawy paliwowej i tak naprawdę jedynym czynnikiem, który może zmienić ten obraz, jest Ameryka Południowa. Jeżeli tam nie będzie padać, spadnie produkcja soi, to to może prowadzić do tego, że soja pociągnie rzepak. W przeciwnym razie jest duże ryzyko, że te ceny rzepaku będą jeszcze niższe”.

Wymieniono komentarze związane z aktualną sytuacją na rynku krajowym, kosztami transportu. „Potencjał i możliwości produkcyjne Ukrainy są lepsze niż w Polsce. Powinniśmy się liczyć z tym, że będziemy się przestawiać na uprawy niszowe, na przetwórstwo, na eksport przetworzonych produktów, i o tym trzeba dzisiaj myśleć” – powiedział Marek Szczygielski.

„Jakiekolwiek inwestycje na dłuższą metę w Polsce czy przez Polskę mogą zrobić tylko instytucje lub rząd. Żadna firma prywatna tego nie zrobi, bo jak się skończy wojna, to ten handel wróci na Morze Czarne. (…) My wrócimy do takiego handlu, jaki był. Będziemy do Polski importować rzepak, śrutę słonecznikową, olej słonecznikowy w takiej ilości, jaka zaspokaja nasze potrzeby” – stwierdził Mirosław Marciniak przedstawiciel Stadniny Koni "Nowe Jankowice".

Następnie głos zabrał Juliusz Młodecki – prezes zarządu Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych. Potwierdził informację o rekordowych, a przy tym równych zbiorach, wynikających z największych zasiewów w ostatnich latach. Rynki techniczny i spożywczy decydują o zapotrzebowaniu na nasiona rzepaku. W Europie najwięcej rzepaku przeznacza się na cele techniczne, ale jest to ten sam rzepak, który używany jest do celów spożywczych. „Do roku 2030 kwestia biopaliw jest regulowana przez dyrektywę RED II (…) i ona ten poziom zużycia, przy produkcji rzędu 18–19 mln ton, 12 mln ton na rynek techniczny zapewniała” – powiedział Juliusz Młodecki. Na początku sierpnia tego roku rząd bez konsultacji przyjął nowelizację ustawy o biopaliwach. W konsekwencji spadłoby zapotrzebowanie na rzepak na milion ton. Prezes Młodecki stwierdził, że Krajowe Zrzeszenie od razu wydało komunikat (razem z Polskim Stowarzyszeniem Producentów Oleju i Krajową Izbą Biopaliw) pokazujący konsekwencje takiego działania. „Od razu doprowadziliśmy do spotkania z ministrem Kowalczykiem, z Ministerstwem Energii, informowaliśmy, jakie będą konsekwencje” – wyjaśnił prezes Młodecki. W końcu minister Kowalczyk powiedział, że wycofują się z tych zapisów.

Następnie Marcin Wroński, zastępca dyrektora generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, mówił o dzierżawach. „Mam linię z Ministerstwa, żeby zwiększać sprzedaż, także będziemy wystawiać więcej na przetargi. (…) Jeśli chodzi o umorzenia czynszów, to są sprawy indywidualne, więc na pewno nic nowego nie będziemy robili.” – powiedział Marcin Wroński.

Spotkanie zakończono podziękowaniami dla występujących i zgromadzonych.

Zapraszamy

Kontakt

Związek Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych
ul. Hetmańska 38/611
85-039 Bydgoszcz
  • +48 52 322 48 79
  • +48 570 894 894
  • info@pracodawcyrolni.pl
Sąd Rejonowy w Bydgoszczy XIII
Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego
  • KRS: 0000053078
  • NIP: 9671080580
  • REGON: 092531326
BGŻ BNP Paribas 84 2030 0045 1110 0000 0284 3700
BGŻ BNP Paribas 07 2030 0045 1110 0000 0415 9630