Spotkanie Zarządu Związku z udziałem dr hab. inż. Waldemara Bojara, prof. nadzw. UTP, Jana Krzysztofa Ardanowskiego i Stanisława Zimnickiego

Spotkanie Zarządu Związku z udziałem dr hab. inż. Waldemara Bojara, prof. nadzw. UTP, Jana Krzysztofa Ardanowskiego i Stanisława Zimnickiego
08.08.2021
Aktualności

Dnia 1 lipca 2021 roku w Pałac w Kobylnikach  odbyło się kolejne posiedzenie Zarządu Związku Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych. Zaproszeni goście:

  • dr hab. inż. Waldemar Bojar, prof. nadzw. UTP, Kierownik Katedry Inżynierii Zarządzania – Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich w Bydgoszczy;
  • Jan Krzysztof Ardanowski, poseł, Doradca Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Przewodniczący Rady do spraw Wsi i Rolnictwa przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej;
  • Stanisław Zimnicki, Dyrektor Oddziału Terenowego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Bydgoszczy.

Na początku głos zabrał prof. Waldemar Bojar. Jako przedstawiciel Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego, który jest partnerem międzynarodowego projektu AGRICORE H2020, opisał on strukturę tego projektu i przedstawił zaangażowanych partnerów. Omówił także szczegółowo założenia tego projektu.

Celem projektu AGRICORE H2020 jest stworzenie narzędzi, na podstawie najnowszych rozwiązań IT, które mają wspomagać instytucje odpowiedzialne za politykę rolno-klimatyczno-środowiskową (np. ARiMR, MRiRW etc.) w rzetelnej analizie i ocenie skuteczności wydatkowania środków publicznych poprzez sprawdzenie, w jakiej mierze wydatkowane przez UE środki wpływają na decyzje rolników i w jaki sposób przyczyniają się do realizacji celów prowadzonej polityki.

Następnie wywiązała się dyskusja na temat roli projektu oraz funkcjonowania gospodarstw rolnych w Polsce i za granicą.

Kolejno głos zabrał Jan Krzysztof Ardanowski. Opisał sytuację, w jakiej znajduje się rolnictwo: „Rolnictwo było na przestrzeni wieków jedną z najważniejszych gałęzi gospodarki, a rolnicy byli przekonani, że ich praca jest społecznie potrzebna. Obecnie rolnictwo jest oskarżane o zmiany klimatyczne, o niszczenie przyrody, o brak empatii w stosunku do zwierząt. (…) Jest przedstawiane jako szkodliwa część działalności człowieka (…) i są naciski, aby zaprzestać hodowli zwierząt na mięso”. W planach UE priorytetem jest produkcja mięsa syntetycznego na masową skalę i wysokie opodatkowanie mięsa naturalnego, aby było tak drogie, żeby przeciętny człowiek nie mógł sobie na nie pozwolić. Także „mleko jest uważane za produkt, bez którego ludzie spokojnie mogą żyć, a hodowla bydła jest przedstawiana jako działalność niemoralna, nieetyczna”. Gospodarze zajmujący się hodowlą zwierząt są negatywnie postrzegani. Łączy się to z ideologią, która nadaje zwierzętom cechy ludzkie, i podobną linią kształcenia studentów na kierunkach zootechnicznych. „Każdy, kto zajmuje się hodowlą zwierząt jest określany jako osoba bez sumienia, bez serca” – mówił Ardanowski. Jest także „coraz większa presja, aby zlikwidować hodowlę zwierząt futerkowych”. Ale równocześnie na świecie jest ogromna moda na futra.

Ardanowski wspomniał, iż „Komisja Europejska podjęła decyzję, że od 2027 roku będzie zakaz stosowania klatek w hodowli (…) do zamykania zwierząt na stałe lub czasowo”. Chodzi o hodowlę drobiu nośnego (80% jaj w Polsce pochodzi z chowu klatkowego), ale nie tylko, bo o hodowlę zwierząt w ogóle, hodowlę gołębi, królików, a także o stosowanie kojców porodowych w hodowli świń. Zdaniem Ardanowskiego to zniszczy hodowlę zwierząt.

Opowiedział także o tym, że „europejskie stowarzyszenie producentów zbóż opublikowało mniej więcej 2 tygodnie temu raport, w którym mówi, że jeżeli Zielony Ład wejdzie w rolnictwie (…), to nastąpi spadek zbiorów zbóż w Europie ze 190 mln ton do 109 mln ton. Europa stanie się deficytowa w zakresie zbóż”. Poseł nadmienił, że Ameryka również przewiduje katastrofalny wpływ Zielonego Ładu na rolnictwo europejskie. Redukcja nawozów mineralnych i środków ochrony roślin wymuszona przez Zielony Ład doprowadzi do dużych strat w uprawach. Będzie to nie tylko spadek ilości plonów, lecz także pogorszenie ich jakości. Ograniczenie stosowania pestycydów wpłynie negatywnie na intensywne uprawy rzepaku i buraków. Będzie to miało szczególnie duży wpływ na wielkopowierzchniowe gospodarstwa rolne.

„4,5 mld rocznie wydajemy na import soi” – mówił dalej poseł, więc warto inwestować w uprawę roślin białkowych w Polsce. Przemysł paszowy jednak jest temu przeciwny i nastawia się na towar importowany.

Ardanowski wspomniał również, że prawdopodobnie nastąpi zmniejszenie upraw rzepaku oraz że spada powierzchnia upraw buraka cukrowego. Wpływają na to dwa czynniki: to, że burak cukrowy nie wytrzymuje konkurencji z trzciną cukrową, która jest uprawiana na całym świecie, oraz propaganda głosząca szkodliwość cukru. Ratunkiem jest biopaliwo, ale Komisja Europejska chce zakazać produkcji z przetwarzania produktów rolniczych na rzecz rozkładu słomy, drewna itp. „Buraki trzeba utrzymać, nie tylko jako źródło cukru, bo to się będzie zwijało, ale buraki energetyczne. Buraki dają największą ilość biomasy”. „Trzeba szukać możliwości, żeby rolnictwo uratować” – apelował Ardanowski – „tym bardziej, że rzepak i buraki w dużych gospodarstwach są niezastępowalne, monokultury są szkodliwe i kółko się zamyka. Dlatego te zagrożenia wokół rolnictwa zaczynają być bardzo realne, bo są ustalone w postaci prawa. W Polsce ekologiczny trend jest bardzo silny”. Nie bierze się też pod uwagę zapewnienia godziwych dochodów rolnikom.

„Na poziomie decyzji polskich nie widzę realnych pieniędzy dla rolników” – mówił Ardanowski. „Jeśli mamy zrealizować założenia UE: mniej środków ochrony roślin, nawozów, 25% powierzchni ekologicznej, 10% powierzchni szczególnej ochrony przyrodniczej – to jak to wszystko spełnić? Jedyne, co można stosować, to innowacyjne rozwiązania w rolnictwie, inne sposoby uprawy, inne podejście do biologizacji gleby. Ale tylko nieliczni rolnicy wiedzą, co to jest gleba. W szkole się o tym nie uczy, na uczelniach gleboznawstwo zostało zredukowane. A poprzez biologizację zasoby gleby można próbować uruchomić, żeby plony nie spadły dramatycznie, ale to wymaga wiedzy i wymiany stosowanych maszyn w gospodarstwach”. Łączy się to też z robotyzacją gospodarstw. „Żeby to wszystko zrealizować, będą potrzebne ogromne pieniądze na inwestycje”.

Poseł nadmienił, że na poprawę jakości życia na wsi i inwestycje z tym związane są przewidziane pieniądze, natomiast na rolnictwo, czyli inwestycje w gospodarstwa, tych pieniędzy nie będzie. Przewiduje się raczej inwestycje w przetwórstwo, natomiast nie bezpośrednio w gospodarstwa.

„Nikt nie wie, co to jest »rodzinne gospodarstwo rolne« ani jak je prawidłowo zdefiniować” – stwierdził Ardanowski, nawiązując do głównego hasła polskiego Zielonego Ładu. W ocenie Ardanowskiego „zarówno na poziomie europejskim, jak i krajowym przyszłość nie zapowiada się dobrze, a konsekwencją może być to, że bardzo duża liczba gospodarstw upadnie i w pierwszej kolejności będą upadały te rodzinne małe gospodarstwa, bo ich w ogóle nie będzie stać na nowe inwestycje”, na precyzyjne technologie. „Gospodarstwa mniejsze trzeba wspierać, ale nie kosztem tych dużych. A duże gospodarstwa trzeba utrzymać jako liczący się segment rolnictwa towarowego, który głównie produkuje na eksport, dla przetwórni, które są siłą eksportową. Eksport jest dla polskiego rolnictwa warunkiem bycia, obecnie jest na poziomie 34 mld euro , a więc mamy 11 mld na plusie. Kraje, które mają korzystne warunki dla rozwoju rolnictwa, a Polska mimo wszystkich przeciwności ma warunki dla rolnictwa, takie kraje nie mogą zwijać produkcji, muszą produkować pełną parą. Duże gospodarstwa dają stabilne dostawy wysokiej jakości produktów na rynek przetwórstwa na eksport”.

Po wystąpieniu posła Ardanowskiego nastąpiła ożywiona dyskusja.

Po dyskusji głos zabrał Stanisław Zimnicki, Dyrektor Oddziału Terenowego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Bydgoszczy. Omówił sytuację rolnictwa w województwie kujawsko-pomorskim, które charakteryzuje się tym, że większość gospodarstw jest w rękach polskich właścicieli, ziemia jest uprawiana przez polskie podmioty.

Wystąpienie zamieniło się w dyskusję, ze strony uczestników posiedzenia padło wiele pytań, na które dyrektor Zimnicki szczegółowo odpowiadał. Najważniejszym tematem była kwestia przedłużania umów dzierżaw. Dyrektor Zimnicki nadmienił, że tam, gdzie ziemie są lepsze i rolników jest dużo, to każda decyzja wywołuje napięcie. Do KOWR-u wpływa bardzo dużo protestów, ale rolnicy też rozumieją uwarunkowania gospodarcze. „Większe napięcia są między średnimi i małymi gospodarstwami niż tymi dużymi, które wypracowały już swoją markę” – podkreślił.

Uczestnicy spotkania argumentowali, że dzierżawca nie może się dowiedzieć w ostatniej chwili o nieprzedłużeniu umowy, i pytali, czy można jednak złożyć wniosek odpowiednio wcześniej, aby również uprzedzić pracowników, których w wielkich gospodarstwach jest zwykle dużo. Pracownicy to też rodziny, na których utrzymanie oni zarabiają.

Zimnicki odpowiedział, że „jeśli występują jakieś szczególne okoliczności, to można w okresie wcześniejszym złożyć wniosek o przedłużenie, natomiast same zarządzenia wewnętrzne mówią o tym, że wniosek jest rozpatrywany w ciągu roku przed wygaśnięciem umowy”. Podkreślił natomiast, że w 2021 roku bardzo dużo będzie zależało od realizacji polskiego Zielonego Ładu i od tego, co parlament uchwali. Nowa ustawa może powodować jeszcze inne zmiany w polityce rolnej. Nie wiadomo, jakie reżimy będą dotyczyły gospodarstw rolnych.

Zebrani zastanawiali się, czy ustawodawcy wezmą pod uwagę to, że duże gospodarstwa są dochodowe, odpowiadają w pierwszej kolejności za bezpieczeństwo żywnościowe Polski, zatrudniają ludzi, całe rodziny. Rozbić coś, co działa dobrze, jest łatwo, natomiast potem odbudować jest bardzo ciężko. Pracownicy pytają dzierżawców, czy będą dalej zatrudnieni, a ustawodawcy tak naprawdę nie widzą tych problemów. Dlatego dzierżawcy chcieliby móc złożyć wniosek odpowiednio wcześniej i odpowiednio wcześniej (np. 2–3 lata, minimum rok) dowiedzieć się, czy umowa będzie przedłużona, żeby powiadomić również swoich pracowników, czy jest szansa na dalszą pracę.

Dyrektor Zimnicki odpowiedział, że „nie ma takiej możliwości ze względu na przepisy wewnętrzne. Urzędnik musi się trzymać zarządzeń KOWR-u, decyzje są scentralizowane i bez zgody dyrektora generalnego KOWR-u żadna istotna decyzja gospodarcza nie zapada. Trzeba we wniosku wskazać wyjątkowe okoliczności – gospodarcze, społeczne, duże zobowiązania kontraktowe, duże zatrudnienie. Zatrudnienie jest bardzo ważne. W konstytucji jest zapisane, że państwo dąży do polityki pełnego zatrudnienia, ale w konstytucji jest bardzo dużo artykułów poświęconych rodzinie i dlatego rodzinne gospodarstwa rolne są w ustawie”. Zatrudnieni w gospodarstwach, którzy pracują na utrzymanie własnych rodzin, to również są rodziny i dlatego Zimnicki podkreślił, że to też jest bardzo ważna podstawa do przedłużenia umowy dzierżawy.

Jeśli chciałoby się wystąpić z wnioskiem o przedłużenie umowy dzierżawy wcześniej niż rok przed zakończeniem tej umowy, to należy wykazać „szczególne okoliczności związane z zobowiązaniami, kontraktami, z inwestycjami, z kredytami, jakieś szczególne okoliczności umożliwiające przeprocedowanie wniosku”. Zimnicki podkreślił, że „wszystkie okoliczności przy rozpatrywaniu wniosku brane są pod uwagę, także odprowadzane składki społeczne. To jest bardzo ważny argument dla Skarbu Państwa, to jest bardzo mocne kryterium na rzecz przedłużenia”. I jeszcze raz przypomniał, że regulaminowo wniosek składa się na rok przed końcem umowy, ale w wyjątkowych sytuacjach, które należy wykazać i odpowiednio udokumentować, można złożyć wniosek wcześniej.

Zapraszamy

Kontakt

Związek Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych
ul. Hetmańska 38/611
85-039 Bydgoszcz
  • +48 52 322 48 79
  • +48 570 894 894
  • info@pracodawcyrolni.pl
Sąd Rejonowy w Bydgoszczy XIII
Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego
  • KRS: 0000053078
  • NIP: 9671080580
  • REGON: 092531326
BGŻ BNP Paribas 84 2030 0045 1110 0000 0284 3700
BGŻ BNP Paribas 07 2030 0045 1110 0000 0415 9630